sobota, 1 czerwca 2013

Nadal Berlin

Kolejna porcja fotek z Berlina. Muzeum fotografii, muzeum filmu, odrobina sztuki nowoczesnej i troszkę wieczornych koncerów.

    M9+Summicron 35/2


    Fuji X100


    Fuji X100


    M9+Elmarit 28/2,8


    M9+Elmarit 28/2,8


   M9+Elmarit 28/2,8


    M9+Elmarit 28/2,8


    M9+Elmarit 28/2,8


    M9+Sonnar 1,5/50


    M9+Sonnar 1,5/50


    M9+Sonnar 1,5/50






wtorek, 14 maja 2013

Kierunek Berlin

Czyli fotografii spacerowej ciąg dalszy.
Tak się złożyło, że miałem ostatnio okazję pozdzierać trochę buty o berlińskie bruki. Mimo, że w u naszych zachodnich sąsiadów jestem dość częstym gościem to Berlin odwiedziłem dopiero drugi raz przy czym pierwsza moja wizyta odbyła się w czasach kiedy to Niemcy miały dwie stolice, a panujący w naszej części Europy system trzymał się jeszcze równie mocno jak strzegący go mur. Dziś to zupełnie inne miasto i to nie tylko pod względem architektury, której niektóre z co bardziej śmiałych form potrafią naprawdę zadziwić, ale i pod względem kulturowym. To bez wątpienia najbardziej wysunięty na wschód tygiel z mieszanką ras ludzkich i narodów zamieszkujących wspólnie jedno miasto. Wielojęzyczny gwar w którym z oczywistych względów dominuje niemiecki, ale obecność polskiego w muzeach, galeriach czy restauracjach jest też dość powszechna.Moim zdaniem to ciekawe miasto bardzo otwarte na przybyszów. Charakter mojej wizyty miał jak zwykle charakter fotograficzno- kulinarno- kulturalny jednym słowem typowa turystyka. Zabrałem jeden korpus (M9) i trzy obiektywy (28/2,8; 35/3; 50/1,5). Poniżej pierwsza lużna seria zdjęć raczej bez motywu przewodniego.


                             Cron 35/2

    Cron 35/2

    Cron 35/2


  Cron 35/2


    Cron 35/2


    Cron 35/2


   Cron 35/2


    Cron 35/2


    Elmarit 28/2,8


    Elmarit 28/2,8



    Elmarit 28/2,8


    Sonnar 1,5/50


    Elmarit 28/2,8


    Cron 35/2


    Trochę to u nas nie wypada, ale chyba...





piątek, 10 maja 2013

Panasonic G1 & M lenses


 Panasonic G1 to przedstawiciel systemu micro4/3 (matryca wielkości 1/4 FF). Dzisiaj cyfrak, który debiut rynkowy miał 5 lat temu to delikatnie mówiąc weteran, żeby nie powiedzieć staruszek ja jednak wolę określać go mianem prekursora gdyż był to pierwszy aparat w tak popularnym dziś systemie. Co go dzisiaj wyróżnia na tle innych bardziej współczesnych bezlusterkowców ? - chyba tylko cena bo  używany korpus w bardzo dobrym stanie można kupić za ok.  450 zł. Do tego przejściówka na bagnet M za kilkadziesiąt zł i otrzymujemy zabawkę o całkiem ciekawych możliwościach.
Tak wygląda korpus  z różnymi obiektywami:



 


A poniżej trochę zdjęć jakie z takich zestawów się uzyskuje:

    Sonna 1,5/50


    Sonnar 1,5/50


    Sonnar 1,5/50


    Nokton 50/1,1


    Nokton 50/1,1


    Nokton 50/1,1


    Wide-Heliar 15/4


    Wide-Heliar 15/4


    Wide-Heliar 15/4


    Wide-Heliar 15/4


    Wide-Heliar 15/4

 
    Wide-Heliar 15/4

 
    Wide-Heliar 15/4

Od siebie mogę jeszcze dodać, że ustawianie ostrości przy pomocy EVF w G1 przy obiektywach 50mm to czysta przyjemność. Nie trzeba nawet korzystać z opcji powiększania obrazu w wizjerze. W przypadku Wide-Heliara najlepiej posługiwać się skalą odległości na obiektywie.
Jeżeli miałbym w jednym zdaniu podsumować stosowanie obiektywów z bagnetem M na G1 to powiedziałbym, że to całkiem fajna zabawa.



piątek, 12 kwietnia 2013

Na straganie w dzień targowy...

Jako, że wiosna mi się nieco ociąga, śnieg topi się leniwie, a to co z pod  niego wyłazi i oczom mym się ukazuje do fotografowania zbytnio mnie  nie zachęca przeto kilka swobodnych refleksji na temat jak w tytule.
   Mam takie dziwne coś, że bardzo lubię wszelkiej maści bazary, targi, giełdy czy inne podobnie wyglądające imprezy okolicznościowe jak np. odpusty. Nie wiem z kąt to się bierze, ale jak tylko zobaczę choćby kilka zgrupowanych do kupy straganów to jakaś siła mnie pomiędzy nie pcha. Najbardziej lubię targi staroci, ale straganem z warzywami też nie pogardzę bo również działa na mnie jak magnes .Podobnie jest z odpustami z ich korowodem baloników, świętych obrazków i oczywiście arsenałami wszelkiej maści broni plastikowej, która sobie tylko znanym sposobem trafia pod nasze kościoły wprost z państwa środka. W żadnym sklepie nie ma takiej atmosfery jak na targu i nie ważne tak naprawdę czym się tam handluje czy to pietruszka, podhalańskie kożuchy, rosyjskie czajniki, biała broń czy biała bielizna. Nie wiem może to jakiś atawizm we mnie siedzi, może jakaś inna szajba ale pomidor z hipermarketu kompletnie mi nie smakuje, a tenże sam pomidor (i prawdopodobnie nawet z tej samej plantacji i po odbyciu tej samej podróży z Polski do Holandii i z powrotem) leżąc na straganie -  no po prostu śpiewa do mnie aromatem niczym sam Mistrz Wiesław Michnikowski.
 Jest myślę tu jeszcze pewna myśl głębsza, mianowicie, że tutaj jeszcze po drugiej stronie lady stoi zwykle człowiek, który wie,że jego jedyną szansą w konkurencji z marketem dwie ulice dalej jest szeroko pojęty stosunek do klienta i że czasami proste " panie Piotrusiu po małosolne to wpadnij pan jutro, bo te to coś nie za bardzo" powoduje, że wolę bazary i dopóki będą istniały będę tam wracał.